Dlaczego niektórzy ludzie potrzebują „wygrać” konflikt bardziej niż go zakończyć?
Nie każdy konflikt dotyczy wyłącznie rozwiązania problemu. Czasem stawką staje się coś znacznie głębszego:
- poczucie kontroli,
- bezpieczeństwo psychiczne,
- obraz samego siebie,
- potrzeba uznania,
- albo uniknięcie poczucia winy, wstydu czy bezradności.
W takich sytuacjach człowiek przestaje walczyć o porozumienie. Zaczyna walczyć o przetrwanie własnej narracji. Z perspektywy psychologicznej konflikt może pełnić różne funkcje regulacyjne. Dla części osób „wygranie” konfliktu staje się sposobem:
- odzyskania wpływu,
- obrony kruchego poczucia własnej wartości,
- uniknięcia konfrontacji z własnymi emocjami,
- albo poradzenia sobie z lękiem przed odrzuceniem czy upokorzeniem.
Im silniejsze emocjonalne zranienie, tym trudniej czasem człowiekowi przyjąć:
- ambiwalencję,
- własny udział w konflikcie,
- perspektywę drugiej strony,
- czy fakt, że w relacjach rzadko istnieje prosty podział na „dobrych” i „złych”.
W stanie silnego pobudzenia emocjonalnego psychika często uruchamia mechanizmy obronne:
- projekcję,
- racjonalizację,
- idealizację i dewaluację,
- odwracanie ról ofiara–sprawca,
- albo szukanie moralnego zwycięstwa.
Wtedy konflikt przestaje dotyczyć wyłącznie konkretnej sytuacji. Zaczyna organizować sposób myślenia o sobie i innych ludziach.
Czasem człowiek potrzebuje „mieć rację” nie dlatego, że rzeczywiście szuka prawdy, ale dlatego, że psychicznie nie jest gotowy unieść:
- poczucia winy,
- bezsilności,
- odrzucenia,
- utraty kontroli,
- czy rozpadu własnego obrazu siebie.
Dlatego w niektórych konfliktach pojawia się:
- potrzeba ciągłego wracania do tematu,
- szukanie sojuszników,
- publiczne opowiadanie swojej wersji historii,
- silna potrzeba uznania własnej krzywdy,
- albo trudność z zakończeniem relacji mimo upływu czasu.
Paradoksalnie długotrwałe podtrzymywanie konfliktu może czasem chwilowo chronić psychikę przed doświadczeniem żałoby i straty. Bo dopóki trwa walka, człowiek nie musi jeszcze w pełni spotkać się z bólem zakończenia relacji, rozczarowania czy utraty. To nie oznacza, że każda osoba pozostająca w konflikcie działa świadomie czy intencjonalnie manipuluje innymi. Często są to automatyczne próby regulowania bardzo trudnych emocji i odzyskiwania poczucia bezpieczeństwa psychicznego. Dojrzałość emocjonalna nie polega na unikaniu konfliktów za wszelką cenę. Czasem konfrontacja, granice czy ochrona siebie są konieczne. Istnieje jednak różnica między:
- próbą rozwiązania konfliktu,
a
- sytuacją, w której konflikt staje się głównym sposobem regulowania emocji i budowania własnej tożsamości.
Bo wtedy celem przestaje być relacja czy rozwiązanie problemu. Najważniejsze staje się „wygranie” - nawet kosztem spokoju, relacji i własnego dobrostanu.